Opublikowano 3 maja 2025
Zanim miód trafi do słoiczka – rozwój rodzin pszczelich
Wiosenne obserwacje w pasiece BeeValley pokazują, jak zmienia się aktywność pszczół od pierwszego oblotu w lutym do intensywnej pracy w maju.
W pasiece BeeValley każdy dzień niesie ze sobą nowe obserwacje i sygnały, które pomagają nam dbać o dobrostan naszych pszczelich rodzin i odpowiedzialnie pozyskiwany miód.
Jednym z kluczowych momentów w kalendarzu pszczelarza są pierwsze obloty – czyli wyloty pszczół z ula po zimowej przerwie. W tym roku porównaliśmy dwa dni: 26 lutego i 3 maja.
Ich zestawienie doskonale pokazuje, jak ogromna przemiana zachodzi w rodzinach pszczelich na przełomie zimy i pełni wiosny.
Wiosna w pasiece BeeValley – różnice w oblocie pszczół 26 lutego i 3 maja
Wiosna w pasiece to czas dynamicznych zmian. Z pozoru kilka tygodni może wydawać się krótkim okresem, jednak w świecie pszczół to czas ogromnego rozwoju.
Porównanie pierwszych ostrożnych oblotów po zimie z majową aktywnością pokazuje, jak bardzo pszczele rodziny reagują na temperaturę, dostępność pożytków i długość dnia.
26 lutego – pierwszy oblot po zimie
Tegoroczny luty był łagodny, a temperatura 26. dnia miesiąca przekroczyła 10°C. Oznaczało to jedno: czas na pierwszy oblot oczyszczający.
To ważny moment, ponieważ po zimie pszczoły po raz pierwszy mogą opuścić ul i załatwić potrzeby fizjologiczne poza gniazdem.
Widać było jeszcze ostrożność w ich zachowaniu. Pojedyncze pszczoły wylatywały z niektórych uli, ale nie wszystkie rodziny były jeszcze gotowe do większej aktywności. Loty były krótkie i niezbyt intensywne.
Dla pszczelarza to czas uważnej obserwacji: które rodziny dobrze przezimowały, a które wymagają dodatkowej troski.
W niektórych ulach było słychać cichy szum – znak, że matka już rozpoczęła czerwienie, choć na razie w niewielkim zakresie.
Porównując ten oblot do poprzedniego roku, był on znacząco mniej intensywny.
3 maja – pszczeli ruch w pełni, miód już niemal gotów
Kilka tygodni później, 3 maja, obraz pasieki był zupełnie inny. Pogoda dopisała, temperatura sięgała 20°C, a przy każdym ulu panował intensywny ruch.
Pszczoły wracały z pyłkiem na odnóżach – żółtym, białym, a nawet pomarańczowym – co świadczyło o odwiedzaniu wielu różnych roślin.
Widać było, że rodziny są już silne, a sezon w pełni ruszył.
Matki czerwią na dużą skalę, a pszczoły budują plastry i aktywnie zbierają nektar.
W takich warunkach nie ma już mowy o dokarmianiu – pszczoły żywią się tym, co znajdą w naturze.
Dla nas to także sygnał, że zbliża się pierwszy miód – delikatny, wiosenny, często z mniszka lekarskiego, klonu, wiśni czy śliwy.
Dlaczego to porównanie jest ważne?
Obserwacja zmian w aktywności pszczół na przestrzeni kilkunastu tygodni jest bardzo satysfakcjonująca.
Pokazuje również, jak bardzo pszczoły są uzależnione od warunków pogodowych i dostępności pożytków.
W lutym dbamy o to, by pszczoły miały siłę na rozwój, a w maju obserwujemy, jak nasze wcześniejsze działania przynoszą efekty.
To właśnie dzięki takiej codziennej trosce, obserwacji i odpowiedzialnemu prowadzeniu pasieki miód, który później trafia do słoiczków, jest efektem naturalnej pracy silnych i zdrowych rodzin pszczelich.
Ciekawostka
Czy potrafisz rozpoznać trutnia od robotnic na poniższym zdjęciu? 🙂
